25 cze 2012

Uczucia .


Witajcie ! Dzisiaj chciałabym napisać coś o uczuciach .. Wiele z nich rodzi się w sytuacjach trudnych jak i przypadkowych. Przyjaźń buduje się przez dłuższy czas. Wspólne zainteresowania, pasje, spędzanie czasu.. To wszystko na to wpływa.Miłość.. Miłość.. Hm . To uczucie, o którym marzą wszystkie nastolatki jak i osoby dorosłe. Niby to jest to samo uczucie, ale całkowicie inne w tych dwóch przypadkach, bo ile u osób starszych ''miłość'' to nie tylko sex czy pocałunki ? A u młodzieży to wszystko ogranicza się tylko do jednego rozdziału. Prawda jest taka, że wszystko rodzi się od bliskości jak i ciepła dawanego przez drugą osobę. Zakochani często chodzą na wspólne spacery, kolacje.. Ale dalej nie rozumiem dlaczego miłość jest na pokaz. Dlaczego dziewczyna przy koleżankach potrafi tylko pochwalić się chłopakiem ? Dlaczego chłopak przy kolegach potrafi powiedzieć tylko po jakim czasie rozpiął jej stanik ? Czemu oboje nie powiedzą tego co gdzieś siedzi głęboko.. Czemu nie wyrażą swoich uczuć poprzez słowa, których już brak..?________________________________


Słowa ''kocham Cię'' kiedyś były uważane za coś wspaniałego, za oddanie się drugiej osobie jak i ogromnym zaufaniu. Teraz to te słowa padają dla zabawy.. Jutro powiem Tobie, ale jednak dziś to tamten jest górą.W ilu przypadkach przyjaźń kolegi i koleżanki przerodziła się w miłość ? Chyba aż w 99.9%.Dlaczego po rozstaniu nie będzie znowu przyjaźni ?Czemu zawsze serce jest nie równe ?Pełno pytań jak i tysiące odpowiedzi na nie..Chciałabym powiedzieć.. Jeżeli mówisz ''kocham Cię'' to zastanów się czy nawet jeśli wszyscy zwróciliby się  przeciwko niej / niemu. Czy Ty zostaniesz przy tej osobie do końca ? Jeśli kochasz, to kochaj mimo wszystko, a nie za coś ! Bo miłość nie jest na pokaz, ani na sprzedaż.

Ludzie..

Tak sobie myślę.. Ludzie to podłe, bezwzględne dzikusy, zupełnie pozbawione szczerości, przesiąknięci zepsuciem, fałszem i gniewem. Nie potrafię wierzyć żadnemu z nich, już w sumie w nic i w nikogo nie wierzę.. Wszystkie moje nadzieje rozmyły się na wietrze. Nie potrafię żyć w tym chorym społeczeństwie, no ale jakoś trzeba, jakoś.. Tylko coraz częściej zastanawiam się, czy takie życie w ogóle ma jakikolwiek sens.? Kiedyś go widziałam, a teraz.? A teraz z dnia na dzień bardziej w niego powątpiewam.. 

24 cze 2012

Tolerancja & Akceptacja .

Chciałabym poruszyć temat, który dotyczy nas wszystkich. Nie ważne czy chłopaków czy dziewczyn, czy skejtów czy metali oraz innych. W dzisiejszych czasach jest dużo subkultur. Nie rozumiem dlaczego niektórzy widząc chłopaka w rurkach i dłuższych włosach nazwie go gejem. Dlaczego dziewczynę ubraną w mini nazwie ją dziwką. Nie każdy jest taki na jakiego wygląda, a te stereotypy to jest czysta paranoja. Nawet jeśli byłby gejem, to pytam się co Ci do tego ? Nie wchodź w czyjeś życie z butami, bo to nie Twoja sprawa jaki ten człowiek jest. Albo akceptujesz albo po prostu zostaw w spokoju. Sami siebie niszczymy takim podejściem do życia. A co by było, gdyby któryś z waszych rodziców okazał się biseksualny ? Natychmiastowo stracilibyście szacunek do ojca czy matki ? Przecież to oni dali nam życie ! Pewnie się zastanawiacie dlaczego poruszam ten temat.. Ponieważ coraz głośniej jest o próbach samobójczych z powodu braku tolerancji rówieśników jak i środowiska. Miałam wiele spotkań z takimi ludźmi. Wielu moich znajomych jest różnej orientacji i jakoś ja nie mam problemu, że koleżanka ma dziewczynę. Widzę jaki ból sprawia im poniżanie oraz niszczenie ich przez osoby bliskie, gdy te dowiedziały się prawdy.. Co by się stało gdybym okazała się lesbijką ? Ilu z was by mnie zniszczyło ?! Pytam, ile ! Ile osób byłoby dalej przy mnie, hm ? Ile osób, które widząc mnie na ulicy by powiedziało: patrz, to ta Patrycja co jest taka, siaka i owaka. To był tylko przykład, ale postawcie się na miejscu takiej osoby, która bez przerwy jest wyzywana i poniżana. Dziwicie się, że chce skończyć ze sobą ? Bo ja nie.. Człowiek jest człowiekiem i są ludzie słabsi psychicznie oraz ci mocniejsi. Nie każdy by sobie z tym poradził. Ale jeśli wystąpi u was brak tolerancji to w pewien sposób przyczyniacie się do zniszczenia takiego człowieka. Zastanówcie się nad tym głęboko i rozważcie to co napisałam, bo nie muszę mieć kilkadziesiąt lat, aby wiedzieć co mówię.

23 cze 2012

Dlaczego.. ?


Dlaczego tak jest, że w życiu często się wali? Czamu pięknie może być tylko w bajkach? Skoro to my jeśteśmy panami losu to dlaczego nie potrafimy ulepić rzeczywistości tak by była piękna, kolorowa i dobra nie tylko dla nas a też dla otaczających nas ludzi? No właśnie, ludzie. Zmieniając temat. Coraz częściej patrząc na nich tracę wiarę w człowieczeństwo, coraz częściej dostrzegam w nich pozbawione sumień, serc, dusz i szczerości bestie. Potwory, te duże i te mniejsze, potworki żerujące na cudzej krzywdzie, upajające się cierpieniem innych, straszne. Nie mijam już pogodnych, roześmianych twarzy, zero działań w trosce i z myślą o innych, a nawet jeśli spotkam taką jedną osobę na milion to jednak w jej oczach widać rządze krwi, pragnienie cudzego bólu.

Co się ze mną dzieje?! Jeszcze niedawno byłam pełną optymizmu dziewczynką, a dzisiaj? Dziś już sama nie wiem kim a może czym  jestem. Może też jestem jedną z tych dzikusów hasających bezkarnie po ulicach miast w poszukiwaniu kolejnej ofiary mej nieposkromionej natury, a może jednak jestem bezbronną zwierzyną w sieci kłamstw jaką plecie to okrutne społeczeństwo? nie wiem, nie wiem też co się stało z tym optymizmem, nie wiem co się stało z uśmiechem, nie mam też pojęcia co z moim sercem. Nie znam już samej siebie, a może " Wszystko jest fikcją - Ja również " ? Przeraża mnie rzeczywistość i dziś śmiało mogę się do tego przyznać. Nie należy mówić o tym, że jest się słabym, ale ja jestem. Jestem silna ale tylko ciałem, moje serce płacze krwią a oczy zachodzą mgłą, a ta mgła to nic innego jak rozpacz która zabija mnie od środka niszcząc każde pozytywne uczucie, każdy uśmiech, objaw radości. Co z tego, że twardo stoję na nogach pewnie krocząc po ziemii skoro moje serce wraz z duszą umiera? Tracę resztki sił do walki, walki z tym bezwzględnym światem, z tym okrutnym i niesprawiedliwym losem jaki mnie spotkał. Często sobię myślę, że będzie dobrze i jeszcze nie raz ujrzę promienie słońca, gorące niczym lawa, ale gdy te myśli mnie dopadają, po moich policzkach zawsze spływają słone krople. Niby to słoneczko często świeci, ale nie dla mnie, jestem niczym zamknięta w szczelnym pudełeczku do którego nie może się nic wedrzeć. Jestem zagubiona w swej rozpaczy, ciągle szukam sensu bycia i nie potrafię go odnaleźć. Dlaczego? Bezsensowne kłótnie, wieczne awantury. Czy to wszystko jest warte miliona wylewanych łez każdego wieczoru, każdej nocy, każdego poranka? Siedzę w objęciach swej samotności, posiadam tylko ją. Już nie wiem czy jest mi z nią dobrze, powoli przestaję czuć i jedyne co czuje to żal i gniew, to dwa najmocniejsze uczucia jakie mi ostatnio towarzyszą. Kolejna łza ciska się do moich oczu zaciskając na mej szyi pętle, świat wariuję i powoli zwalnia, tak samo jak moje malusieńkie serduszko, ono przestaje bić. Nieustannie potykam się o własne błędy, niby to one nas uczą jak żyć, ja wiecznie przegrywam a nadal nie wiem nic, nic nie potrafię, w tym całym zgiełku codziennego życia już nawet zapominam jak się oddycha. Gdzie jest to szczęście trzymające mnie za ręke, gdzie? Chciałabym je w końcu odnaleźć, odszukać na nowo i poczuć jego smak. Kurwa, pogubiłam się, tak wiele chciałam napisać, rozpisałam się strasznie, a tak na prawdę nie napisałam niczego..

Miłość.. yhh .


Nienawidzę takich nocy, smutnych, bezsennych, ciemnych nocy. Zazwyczaj mnie takie tylko dobijają. Nocna cisza cholernie mocno zmusza do refleksji, a te dość często są przerażające i działają niczym trucizna która wyniszcza nas z każdą upływającą sekundą.Czuję straszne kłucie w sercu, a przecież wydawało mi się, że go nie mam, że je zamroziłam, teraz to serce tak bardzo się rwie by zacząć bić na nowo, stabilnym rytmem, dla kogoś, a nie tak jak dotychczas - dla samego faktu - nie, te moje malusieńkie serduszko wyrywa się ku miłości której jak nie było tak nie ma, zapewne szybko też jej nie będzie, bo nie chcę żadnych złudzeń nazywać, brać za miłość, chcę czegoś prawdziwego a ciężko jest to znaleźć biorąc pod uwagę fakt iż wszyscy toniemy w fałszu i zakłamaniu. W dzisiejszym świecie nie ma już dobrych serc, każdy myśli tylko o sobie, o swoim szcześciu i swej własnej przyjemności której chce doznać nie patrząc na innych, na ich uczucia, potrzeby i pragnienia. No i co z tym zrobić? Serce które kocha jest dręczone samotnością i choć tak bardzo pragnie wyrwać się z jej objęć to nie może. Zazwyczaj jest tak, że osoba o szczerym, prawdziwie kochającym sercu, ktoś o szczerych intencjach jest poza zasięgiem naszych dłoni, niby tak blisko a jednak brakuje tych kilku centymetrów do chwycenia tego szczęścia. A ta nieszczera miłość? Pfff.. nieszczera miłość nie jest miłością i niesie ze sobą tylko ból, cierpienie i rozpacz, morze przelewanych nocami łez, finał zawsze jest tragiczny w takich przypadkach, bo jakby nie było każda utrata bliskiej nam osoby cholernie boli, nawet jeśli się okazuje, że wszystkie emocje drugiej osoby były zwykłą grą, że każde słowo tej osoby było puste, rzucane na wiatr, a nawet w takim przypadku to boli jeszcze bardziej. Nie tak bardzo boli strata co fakt jacy potrafimy być naiwni wierząc we wszystko co usłyszymy, poczujemy, zobaczymy. Wtedy boli też świadomość, że zabija nas wiara, bo wierzyliśmy w coś co było tylko iluzją, marną imaginacją. Nie chcę tak. Chcę prawdziwej miłości z wzajemnością, szczerej, na zabój, do ostatnich chwil życia, do ostatniego oddechu, do ostatniego promyczka słońca jaki nas ogrzeje i do ostatniego podmuchu wiatru jaki nas otuli. Jakie to by było piękne, tak zasypiać ze świadomością, że ktoś nas kocha, że mimo iż dla całego świata jesteśmy wielkim zerem to dla tej jednej jedynej osoby jesteśmy całym światem, cudownie było by witać każdy dzień z uśmiechem na twarz który dawałaby nam sama myśl o ukochanej osobie, fakt, że ona gdzieś tam jest i czeka na spotkanie.Pragnę czegoś czego nigdy nie znajdę, a nawet jeśli zdarzy się cud i ta moja cudowna, wyimaginowana przeze mnie postać się ucieleśni to jak zwykle będę za daleko by poczuć jej ciepło, by poznać jej smak, zapach i dotyk, za daleko by chociażby się przywitać, za daleko by ta osoba usłyszała moje wołania o miłość, szczęście, odrobinę zrozumienia, czułości i namiętności. Smutne.Taak, to są właśnie te nocne 'chwile na refleksje' , cholerne przemyślenia..Na co ja się wysilam i piszę te wszystko skoro każdy z nas jest na tyle zakochany w sobie, że nawet nie przeczyta, nie wysłucha tego co ktoś ma do powiedzenia, przecież liczy się tylko nasze własne 'ja' a nawet jeśli znajdzie się ktoś, kto przeczyta te marne zdania, kto wysłucha tych wszystkich, mało istotnych słów, to zapewne wybujałe ego tej osoby nie pozwoli nawet na to by te słowa zrozumieć, a co dopiero by zrozumieć ich mówcę. Przykre..


3 cze 2012

Życie..

Czasami życie jest takie wspaniałe.. nieprawdaż.? Musi być, abyśmy mogli przetrwać wszystkie ciężkie chwile. Trzeba nauczyć się chodzić.. mówić i trzeba nosić ten śmieszny kapelusz, który dostaniemy od babci. Nie mamy nic do gadania.. Gdy trochę dorośniemy wbrew pozorom też nie mamy wielkiego wyboru, pozostaje więc się zakochać. Dzieją się różne rzeczy i trzeba sobie po prostu radzić.

2 cze 2012

Miłość..


Miłość jest jak nar­ko­tyk. Na początku od­czu­wasz eufo­rię, pod­da­jesz się całko­wicie no­wemu uczu­ciu. A następnego dnia chcesz więcej. I choć jeszcze nie wpadłeś w nałóg, to jednak poczułeś już jej smak i wie­rzysz, że będziesz mógł nad nią panować. Myślisz o ukocha­nej oso­bie przez dwie mi­nuty, a za­pomi­nasz o niej na trzy godziny. Ale z wol­na przyz­wycza­jasz się do niej i sta­jesz się całko­wicie za­leżny. Wte­dy myślisz o niej trzy godzi­ny, a za­pomi­nasz na dwie mi­nuty. Gdy nie ma jej w pobliżu - czu­jesz to sa­mo co nar­ko­mani, kiedy nie mogą zdo­być nar­ko­tyku. Oni kradną i po­niżają się, by za wszelką cenę dos­tać to, cze­go tak bar­dzo im brak. A Ty jesteś gotów na wszys­tko, by zdo­być miłość. * . *