Skrzydła barwnego motyla ubiorą me oczy w sny i marzenia..
Srebrne łzy przyodzieją mnie w smutek istnienia..
Serce piękne, żyjące, stworzone by kochać..
Oczy, by patrzeć.. i złości nie chować..
By słyszeć - uszy, rozum - by rozumieć..
By czuć - uczucia, pamięć - by umieć..
I tak wyruszę w świat.. duszą w ciele, ciałem w duszy..
I stanę się jedną całością.. człowiekiem co serce poruszy..
Dostanę ciało.. złożone z uczuć i łez..
Z krwi i kości i z bliskości też..
By KOCHAĆ.. nauczyć się muszę..
By PŁAKAĆ.. uczyć się nie muszę..
By WYBACZAĆ.. trzeba pokonać słabość..
By ŻYĆ.. odsunąć zło na bok..
A gdy płaczę nad tym wierszem..
Spełnił swoje powołanie...Bo mam takie szczęście..
Że piszę.. i niech tak zostanie..

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz