16 maj 2012

W to co ubierze nas Bóg zostaje nam do końca życia..

Tak czasem siedzę i zastanawiam się, po co smutek..? Po co złość..? Czasem nawet myślę, że lepiej byłoby bez strachu.. po prostu taki bezproblemowy świat. Wczoraj nie miałam zbyt fajnego humoru i postanowiłam, że spróbuję napisać jakiś wiersz. Ten wiersz mówi o tym, co dostaliśmy od Boga. O naszym ciele, uczuciach, o tym co sprawia, że ciało z krwi i kości ma w obie tchnienie życia. Taak.! To Duch Święty je przynosi, ale kto w tym ciele jest.?; >


Skrzydła barwnego motyla ubiorą me oczy w sny i marzenia..

Srebrne łzy przyodzieją mnie w smutek istnienia..

Serce piękne, żyjące, stworzone by kochać..

Oczy, by patrzeć.. i złości nie chować..


By słyszeć - uszy, rozum - by rozumieć..

By czuć - uczucia, pamięć - by umieć..

I tak wyruszę w œświat.. duszą w ciele, ciałem w duszy..

I stanę się jedną całością.. człowiekiem co serce poruszy..




Dostanę ciało.. złożone z uczuć i łez..

Z krwi i kości i z bliskości też..



By KOCHAĆ.. nauczyć się muszę..

By PŁAKAĆ.. uczyć się nie muszę..

By WYBACZAĆ.. trzeba pokonać słabość..

By ŻYĆ.. odsunąć zło na bok..



A gdy płaczę nad tym wierszem..

Spełnił swoje powołanie...Bo mam takie szczęście..

Że piszę.. i niech tak zostanie..







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz